Ogród zaczyna się od miejsca. Nie od katalogu roślin.
Lubię ogrody, które nie wyglądają jak gotowy zestaw.
Takie, które wynikają z miejsca, domu i ludzi, którzy w nim mieszkają.
Dlatego zanim narysuję pierwszą rabatę, długo patrzę.
Gdzie rano wpada słońce.
Skąd wieje wiatr.
Co widać z kuchni.
Gdzie po deszczu stoi woda.
Którędy naprawdę będziecie chodzić.
Co już warto zostawić.
A czego lepiej nie robić.
I pytam.
Jak chcecie spędzać czas w ogrodzie?
Bo dla mnie ogród nie jest dekoracją domu.
Jest częścią życia.
Czasami najlepszą decyzją jest nie robić tego, co klient początkowo wymyślił.
To może być trudniejsze niż narysowanie ładnej rabaty.
Ale właśnie wtedy projektant jest najbardziej potrzebny.
W jednym ogrodzie klientka chciała zlikwidować stary mur.
Zobaczyłam w nim coś innego: gotowe, zaciszne miejsce, które można było wykorzystać dla roślin.
W innym chciała taras przy dużych, południowych przeszkleniach.
Zamiast przyjąć ten pomysł bez zastanowienia, zaczęłam myśleć o tym, jak będzie się tam przebywało w środku lata.
Na innym tarasie właściciele chcieli po prostu nowych nasadzeń.
Tymczasem strop garażu przeciekał.
Najpierw trzeba było naprawić to, czego nie było widać.
Bo szkoda pieniędzy na piękny ogród, który za chwilę trzeba będzie rozebrać.
Projektuję to, czego nie widać na wizualizacji
Wizualizacja może pokazać piękny ogród.
Nie pokaże jednak:
że woda z rynny będzie lała się na borówki,
że mała donica wyschnie w upał w jeden dzień,
że rowery ustawione przy bramie mogą nie być najlepszym pomysłem,
że drzewo za kilka lat zasłoni widok,
że południowy taras może latem stać się nieprzyjemnie gorący,
albo że ciężka warstwa ziemi na stropie garażu nie jest rozwiązaniem, które można po prostu sobie narysować.
Dobry projekt musi działać również wtedy, kiedy przestajemy na niego patrzeć jak na obrazek.
Lubię znajdować rozwiązania zamiast usuwać problemy
Nie zawsze trzeba coś zasłaniać.
W ogrodzie wspólnoty mieszkaniowej na środku przestrzeni stała rowerownia.
Można było próbować ją obudować i ukryć.
Ja wolałam zrobić coś prostszego:
skierować wzrok gdzie indziej.
Układ roślin i rabat został zaprojektowany tak, żeby ogród był ciekawy z różnych punktów widzenia — również z klatek schodowych.
Bo ogród oglądamy w ruchu.
Z domu.
Z tarasu.
Ze ścieżki.
Przy wejściu.
Z okna.
I właśnie te wszystkie widoki interesują mnie bardziej niż jeden idealny kadr.
Ogród powinien się zmieniać razem z życiem
Nie projektuję tylko tego, co będzie wyglądało dobrze w dniu zakończenia prac.
Myślę o tym:
co urośnie,
co się zagęści,
co będzie wymagało pielęgnacji,
jak zmienią się potrzeby mieszkańców,
i jak ogród będzie wyglądał za kilka lat.
Dlatego czasami sadzę drzewa tam, gdzie ich efekt będzie naprawdę widoczny dopiero po latach.
Czasami zostawiam istniejącą roślinność.
Czasami przesuwam ogród użytkowy bliżej domu, żeby rzeczywiście chciało się z niego korzystać.
A czasami mówię:
„Tego tutaj nie róbmy.”
Technologia jest narzędziem. Nie projektantem.
Sztuczna inteligencja potrafi dziś stworzyć piękny obraz ogrodu w kilka sekund.
I bardzo dobrze.
Sama korzystam z nowych technologii, kiedy mogą usprawnić moją pracę, pomóc mi szukać informacji czy szybciej pokazać klientowi możliwe rozwiązanie.
Ale nie oddaję jej decyzji.
Bo między:
„ładnie wygląda”
a
„ma sens w tym konkretnym miejscu”
jest cała praca projektanta.
Ogrodowa Farma
Prowadzę pracownię projektowania ogrodów, w której łączę projektowanie przestrzeni, wiedzę o roślinach i praktyczne doświadczenie z obserwacją miejsca.
Interesują mnie przede wszystkim ogrody, które są:
naturalne, funkcjonalne i pełne życia.
Nie projektuję ogrodów według jednego stylu.
Nie chcę, żeby każdy mój ogród wyglądał tak samo.
Chcę, żeby każdy wyglądał jak najlepsza wersja właśnie tego miejsca.

